Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/cantabit.to-pochodzic.kaszuby.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
119

rysów, sprawiało, że jego oczy zdawały się głębiej osadzone, a usta

119

możesz dogadać się z kimś, kto uparcie twierdzi, że jutro też wstanie
macha radośnie do innej kobietyWszystko w nim było takie...
się na papierze. Powtórzyła to wszystko Diazowi, a on kiwnął głową.
i porwanych dzieci.
nazwisk: Arturo Pavon.
kościoła. Nieoświetlone auto wtoczyło się w alejkę i zatrzymało mniej
przyciągało spojrzenia, a także nie pozwalało zapomnieć o koszmarze,
93
balansując na drugiej nodze. Diaz sprawnie opatulił jej stopę
do framugi na tej samej wysokości wbito gwóźdź. Żeby „zamknąć"
Kiedy wreszcie wszystko się uruchomiło, odwróciła się do
śniegu z podjazdu. Milla nie wyobrażała sobie, by kiedykolwiek

rozmawiać z żoną, jesteś teraz za bardzo podniecony. Mógłbyś ją

- Gruyère. Szpinak. - Beck, w szpitalu... - Mielona cebula - kontynuował analizę nadzienia. - Pierwsza kartka, którą Alicia Paulik wyciągnęła z koperty, była od ciebie. Widziałeś jej reakcję. Włożył resztkę pasztecika do ust i otrzepał dłonie. - Przepyszne. Chyba poczęstuję się następnym - powiedział. Sięgnął w kierunku talerza, ale Sayre chwyciła jego dłoń i zmusiła go, by spojrzał na nią. - Czek, który im wysłałeś, opiewał na niezwykle szczodrą sumę. - To dość relatywne pojęcie, nie sądzisz? Zdefiniuj szczodrość. Huff zasugerował, że powinniśmy nieco osłodzić ich żywot. - Huff nie miał nic wspólnego z tym podarunkiem. Czek nie został wystawiony przez firmę, lecz przez ciebie, z prywatnego rachunku. Beck wyciągnął szampana z kubełka i ponownie napełnił oba kieliszki. - Pani Paulik była wstrząśnięta twoją hojnością - ciągnęła Sayre - ale jednocześnie wywołałeś w niej wewnętrzny konflikt. Była na ciebie zła, bo swoim gestem sprawiłeś, że poczuła wyrzuty sumienia za ten incydent z pluciem. Bardzo żałuje tego, co zrobiła, i chciała cię przeprosić. - Nie musi mnie za nic przepraszać. - Jest ci winna wdzięczność. - Tego również nie potrzebuję. - W takim razie, dlaczego to zrobiłeś? - Lepiej zacznij się zastanawiać nad tym, co chcesz zjeść. Polecam ostrygi Bienville. - Do diabła, Beck, odpowiedz na moje pytanie! - W porządku - odparł szorstko. - Może próbuję w ten sposób kupić sobie czyste sumienie. Czy teraz będziesz miała o mnie lepsze czy gorsze mniemanie? Przywołał kelnera i powiedział do niego coś bardzo cicho po francusku. Mężczyzna zniknął wewnątrz restauracji i wkrótce powrócił, niosąc dwa skórzane foldery zawierające odręcznie napisane menu. Sayre odłożyła swoją kartę dań na stół. - Jeśli chodzi o poniedziałek wieczorem, dlaczego powiedziałeś Chrisowi o Calvinie McGraw? Sądziłeś, że będzie zabawnie zobaczyć moją reakcję? Beck odłożył menu i spojrzał jej prosto w oczy. - Nie, Sayre. Pomyślałem jednak, że interesujące będzie przyjrzeć się zachowaniu Chrisa. - Chrisa? Położył obie dłonie na stoliku i pochylił się do przodu, zmniejszając dystans między nimi. - Chris i Huff niepokoją się twoimi próbami wyciągnięcia informacji od byłych ławników. Zastanawiam się dlaczego. Powinni pokręcić głowami ze zdumieniem i uśmiać się z twoich niedorzecznych pomysłów. Dlaczego nie zaczekają, żebyś zrobiła z siebie idiotkę? Dlaczego nie pozwolą ci rozegrać tej partii, aż poddasz się i wrócisz do San Francisco? Tego właśnie normalnie bym się spodziewał. - Chyba że mają coś do ukrycia. - Chyba że mają coś do ukrycia. - Beck spojrzał na menu i zaczął bawić się frędzelkiem jedwabnego sznura, który rozdzielał strony wewnątrz skórzanej okładki. - Pozwoliłem, żebyś najadła się wstydu, ponieważ chciałem zobaczyć, co zrobi Chris, jeśli Calvin McGraw będzie miał akurat lepszy dzień i udzieli nam sensownej i jasnej informacji o tym, co wydarzyło się podczas procesu, tak jak to zrobił przy tobie tamtego poranka. - Zatem uwierzyłeś mi, tak?


słowami...
Zagryzła wargi.
- Miałeś rację, dorośli są dziwni. Dzieci nie szukają szczęścia... I nie udają, że są kimś innym niż są rzeczywiście...
- Owszem, pasują, a sądząc po zawartości garderoby, nie będę musiała nic kupować aż do osiągnięcia przez Henry'ego pełnoletniości.
- Czemu Lara go tu przysłała?
- Jaki przyjaciel?! A co on ma? Ma może jakieś gwiazdy? - zainteresował się nagle Bankier.
Łańcuchów. Ale powiedziała również, iż pomoże Małemu Księciu przenieść się na planetę Badacza Łańcuchów, a
- W takim razie musisz zostać w zamku – zauważył z satysfakcją.
niezapowiedzianą wizytę.
Smutnej Dziewczyny.
- Tak? - W jej głosie brzmiała zjadliwa ironia. – Ma może podpisać jakąś ustawę?
dzieckiem. Róża wiedziała, że dręczące Małego Księcia pytanie "Dlaczego dorośli są tacy dziwni" złagodziła
wspaniałym nektarze...
- To są moje prywatne sprawy i nic nikomu do tego!

©2019 cantabit.to-pochodzic.kaszuby.pl - Split Template by One Page Love